Idę w prawo, a nie w lewo – wywiad z Łukaszem Bęsiem

Pamiętajcie, uważajcie na to o czym marzycie, bo może się wam to spełnić. Kiedyś zamarzyłem sobie by przeprowadzić wywiad z interesującą osobą. I co? I stało się. Nie bez problemów, ale koniec, końców mogę zaprezentować pierwszy wywiad w dziejach KuMarzeniom.pl(obecnie ToDreams.eu). Moim rozmówcą był Łukasz Bęś, raper znany pod pseudonimem Bęsiu. Człowiek zarażający pozytywną energią. Poprzez swoją twórczość wychwala Boga i nawołuje by postępować podobnie. Zresztą czytajcie sami, bo warto. Dzięki tej rozmowie spojrzałem całkiem inaczej na wiele spraw. Mam nadzieję, że i dla Was będzie ona cenna.

Łukasz, rapujesz, grasz koncerty, spotykasz się z młodzieżą. Poza tym jesteś ojcem dwójki dzieci. Czy czujesz się szczęśliwym człowiekiem?

— Tak, jak najbardziej, oczywiście. Jestem wolnym, szczęśliwym człowiekiem, który jest najszczęśliwszy na świecie. Nigdy się nie spodziewałem, że moje życie będzie tak wyglądało, gdyż po tym co przeszedłem kiedyś: narkotyki, alkohol itd.

Właśnie… mógłbyś o tym opowiedzieć?

— Wiesz co, były kiedyś czasy, gdy myślałem, że te melanże to najważniejsze co robię w życiu, że to ma sens, dlatego, że wszyscy tak robili. Gdzie pojechałem w Polskę tam ktoś imprezował, ludzie na mojej ulicy melanżowali. Non stop czekałem tylko na telefon kiedy melanż, jak melanż itd. W ogóle nie myślałem kim będę w przyszłości. W pewnym momencie nawróciłem się w Medjugorie. Zobaczyłem, że mogę wykorzystać swoje życie w pełni, że Bóg ma dla mnie plan, że przede wszystkim zbawił moje życie i chce mi dać życie wieczne. W ogóle mogę się spełniać w życiu jako mąż, ojciec, jako głowa rodziny, jako człowiek, który może będzie robił jakieś ciekawe rzeczy w życiu. Zacząłem rapować. Dziś jestem mega szczęśliwym człowiekiem. Spotykam się z młodzieżą. Kiedyś będąc egoistą żyłem dla siebie. Kiedy spotkałem Jezusa żyję dla innych. To nie jest tak, że teraz żyję dla siebie i po prostu to jest najbardziej niesamowite, to poświęcenie dla drugiego człowieka. Bo mogłem być normalnym raperem, który rapuje o fifarafa i nie wiadomo czym, ale tak naprawdę skupiałbym się tylko i wyłącznie na tym, że to dla mnie biją brawa, a ja się w swojej muzyce nie skupiam na tym, że to dla mnie biją brawa. Ja nie chcę być człowiekiem postrzeganym jako osoba, która jest jakimś wielkim idolem. Jeśli po prostu Bóg mnie powołał do tego żeby być jakimś źródłem do naśladowania to po prostu ja daję tylko światło i przykład, po to żeby wszyscy patrzyli na Boga i dlatego to jest wyrzekanie samego siebie o czym mówił Jezus i ja się jaram. Naprawdę jestem szczęśliwym człowiekiem dzięki temu. Bo nie mam problemu żeby sobie pogadać z młodzieżą, nawet jak 500 osób podchodzi w szkole czy jak siedzimy. To jest po prostu dla mnie przyjemność. Ja nie muszę jak gwiazda uciekać ze sceny czy czuć się jak nie wiadomo kto. Ja jestem po prostu normalnym Łukaszem Bęsiem, takim samym jak osiem lat temu. W ogóle nie zmieniła mnie ta gra, a to dlatego, że Bóg daje inne priorytety i zupełnie inaczej wygląda życie z Bogiem.

Czy Twoja duchowa przemiana nastąpiła w jednym momencie czy krok po kroku?

– Powiem tak, ja się odciąłem. W 2006 roku trafiłem do Wspólnoty, trafiłem do Odnowy w Duchu Świętym. Tam się modliłem, działałem z ludźmi, nie patrzyłem kto ile ma lat itd., ale ja codziennie rano wstaję i mówię: idę w prawo, a nie w lewo. To nie jest tak, że dostałem super moce i jestem Supermanem. Nie, nie. Ja codziennie wstaję i mówię idź w prawo, a nie w lewo. Mam rodzinę, która mi mówi żebym dążył do tego samego. Mam żonę, która mnie podnosi non stop na duchu. Mam prawdziwych przyjaciół, z którymi idziemy codziennie tą samą drogą, mamy misję w życiu i to mnie trzyma przy życiu, przy tej misji. Jak widzę tych szczęśliwych ludzi, którzy podchodzą, którzy piszą wiadomości, takie wiadomości jak przed chwilą miałem okazję Ci przeczytać, to jest niesamowite.

Czy rap pomógł Ci wyjść na prostą ? Czy raczej był on konsekwencją Twojej duchowej przemiany?

— Tak. Był on konsekwencją. Dlatego, że Bóg zmienił moje życie, ale jakoś chciałem to przekazać. Zawsze słuchałem rapu, od dzieciaka słuchałem rapu. Płyty, które są klasykami do dzisiaj mam je w pamięci, więc zacząłem rapować po prostu, normalnie na dzielnicy, zacząłem pisać pierwsze teksty, zacząłem zbierać pierwsze bity od ludzi i powstała pierwsza płyta. Później poznałem się z Dj-em Yonasem, później w Londynie powstała druga płyta z osiemnastoma raperami ze Stanów, później w Irlandii, w Dublinie powstała trzecia „Syn Gromu”, gdzie jest „Fanatyk”, wróciłem do Polski nagrałem ją, powstała czwarta „Antidotum”, teraz pracuje nad kolejną. To jest niesamowite, bo to jest po prostu pewna droga. Każda płyta jest o czymś innym, mimo, że sprowadza się do tego samego.

Czyli uważasz, że człowiek powinien robić to, co kocha?

— Jak najbardziej, oczywiście, ale samo robienie tego, co się kocha nie jest rozwiązaniem. Bo co z tego, że robisz to co kochasz? Jakie jest rozwiązanie? Rozwiązaniem jest Bóg. Rozwiązaniem jest zbawienie. To nie jest tak po prostu, że robię sobie to co kocham, czyli gram sobie w piłkę. Tak naprawdę mogę sobie grać całe życie w piłkę, ale ja szczerze powiem, że jestem szczęśliwym człowiekiem dzięki temu, że Bóg zmienił moje życie i wiem gdzie dążę. Dążę do nieba, dążę do wieczności i nawet jeśli mówię: „Rób to, co kochasz żeby być szczęśliwym”. Bo ludzie mogą być dilerami i mówią: „Ja robię to co kocham. Wiesz ja jestem dilerem, pcham towar na miasto, ja kradnę samochody z Niemiec i sprzedaję w Polsce, ja robię to co kocham… „. Ludzie różnie mogą nazywać to, co kochają. Rób to co kochasz to nie jest rozwiązanie. To może być motywacja do pasji. Jeśli masz jakąś pasję. Zależy co kochasz. Ludzie mogą różne rzeczy kochać, na to trzeba spojrzeć. Ale jeśli nakierowujemy ich na coś dobrego, czyli po prostu możesz być piłkarzem. Ja miałem koleżankę, która malowała. W podstawówce się z niej wyśmiewali, w gimnazjum się z niej wyśmiewali, w liceum się z niej wyśmiewali, po czym jej obrazy są dzisiaj sprzedawana za 4 tysiące złotych. Koleżanki mówią: „Jak to możliwe, że ona sprzedaje obrazy za 4 moje wypłaty?”. Ona mówi w zimie: „Ja sobie lecę na Teneryfę, bo jest zimno w Polsce”. Jak to w ogóle możliwe? Ona się rozwijała, miała pasję, kochała to. Zaczęła się rozwijać, nie dopuściła do siebie myśli , że nie da rady tego osiągnąć, osiągnęła to i zrobiła. Tylko, że wiadomo wszystko co jest w naszym życiu, przynosi pewne konsekwencje, rozwiązania. Kwestia jest taka, że ja jestem szczęśliwym człowiekiem, robię rap, jestem narzędziem, nie nawracam nikogo na siłę. Po prostu mówię o swoim życiu, o tym co przeżyłem, zachęcam ludzi do tego żeby wybrali Boga w swoim życiu. Każdy wybierze prędzej czy później, musi wybrać, dobro albo zło. Nie ma takiej opcji, że nie wybierzesz. Musisz wybrać dobro albo zło. Musisz się opowiedzieć po jakiejś stronie. To nie jest tak, że się nie opowiadasz: „Nie ja się nie opowiadam”. Zawsze się opowiadamy. Ja po prostu przeczytałem, że Jezus powiedział: „Bądź zimny albo gorący, bo letnich wypluje”. No i wybrałem, że chcę być gorący. A w tym żeby być gorący, pomagają mi moi przyjaciele . Jak mi się powinie noga łapią mnie za fraki, dostaję liścia, wiadomość o treści: „Bęsiu ogarnij się” i znowu jestem gorący. To nie jest tak, że ja nie grzeszę i że jestem świętym, nie wiadomo jakim człowiekiem. Ja po prostu dążę do tego, dlatego zachęcam tym innych ludzi. Ludzie się czasem dziwią, mówią: „Stary wiesz, przeginasz”, „eee fanatyk”. No, fanatyk to fanatyk. Proszę bardzo, przyjdź na koncert, posłuchasz jaki fanatyk.

Poruszyłeś ważny temat – opinii innych osób. Ludzie młodzi często boją się tego, co pomyślą inni. Trafiają w nowe towarzystwo, które zdarza się, że jest niewierzące i boją się przyznać do Boga, do swojej wiary, boją się odrzucenia. Co byś poradził właśnie takim osobom?

— Kiedyś Sokół rapował: „Jeśli całe życie patrzysz jak jesteś postrzegany to sam zakładasz sobie na ręce kajdany”. Mega tekst. Dlaczego? Dlatego, że jesteś po prostu więźniem opinii. W pewnym momencie nie żyjesz własnym życiem, nie patrzysz na to, żeby działać i po prostu żyć, tylko ciągle: „Jak na mnie patrzą?”. Nie żyjesz dla siebie, tylko dla innych. Automatycznie zakładasz maski przy ludziach po to, żeby być jak ktoś. A ten gada tak, to ja gadam z nim tak, a ten gada tak, to z nim gadam tak. Co za ściema? Wiesz o co chodzi? Co mogę poradzić? Jak ja zobaczyłem 60 tysięcy ludzi w Medjugorie, to oni do mnie przemówili. To jest raz. Spowiedź przemówiła do mnie na maksa, bo oczyściła moje grzechy. Poczułem się naprawdę mega. Ale… po prostu sama opcja taka, że jest 60 tysięcy ludzi, są spotkania, Światowe Dni Młodych, które Jan Paweł II wprowadził. Zobacz człowieku ilu jest młodych ludzi. W każdym mieście jest jakaś Wspólnota młodych ludzi przy kościele. Nawet jeśli nie ma w małych parafiach http://lindner-dresden.de/buchstabe-g/index.html , w Parzęczewie Dolnym, to np. jak pójdziesz na studia to tam w każdym większym kościele – Dominikanów, Salezjanów, kogokolwiek, jest Wspólnota, neokatechumenów. Jest tego mnóstwo. Wejdź tam, nie bój się. Zobaczysz, że są ludzie , którzy z przyjemnością otworzą ręce, przygarną Cię, zobaczą, że potrzebujesz Boga w swoim życiu i po prostu tworzycie Wspólnotę. Ja trafiłem do Wspólnoty. Nie patrzyłem czy tam są 3 babcie, 5 babć czy 7 młodych ludzi. Nawet jak tam były babcie, to ja się z nimi modliłem. A dlaczego? Bo Bóg musi uratować moje życie i po prostu przeżyłem mnóstwo rekolekcji, dalej przechodzę. To jest etap. Życie to jest przygoda. I to jest tak, że non stop się umacniam. Spotykam ludzi takich jak tu, gdzie razem rapujemy, że Chrystus jest Królem. Księża wychodzą na scenę, rapujemy. Co ja mogę powiedzieć? Ja doładowałem baterie dzisiaj, że po prostu mam powera na kolejne 150 tysięcy festiwali, 150 tysięcy lat. Mogę umierać jutro, a Jezus z kurczakami na mnie czeka.

Na sam koniec chciałbym Cię poprosić o kilka słów dla czytelników bloga KuMarzeniom(dziś ToDreams.eu).

— Pozdrawiam Was wszystkich. Wybierajcie Boga w swoim życiu i pamiętajcie, że macie moje wsparcie w 100%, wsparcie mnóstwa księży. Nie patrzcie nigdy na to, co o Was mówią inni, co mówią na Kościół, bo tak naprawdę często ludzie lubią patrzeć na kościół z zewnątrz, kiedy witraże są brudne i zamazane, a jak wejdziesz do środka to zobaczysz, że są one piękne. Dlatego zachęcam Was byście wchodzili do Wspólnot. Dziękuję Wam za to, że jesteście, za to, że chcecie promować dobrą muzykę, dobre przesłanie. Trzymajcie się Boga, Jezusa. Do zobaczenia w przyszłości, a oczywiście też w Niebie. Dzięki wielkie.

Ja też dziękuję.